Kotlina Kłodzka
sierpień 11th, 2008 by hotplKilka lat temu, którejś wiosny, przyjaciele zaproponowali mi wspólną wyprawę do Kotliny Kłodzkiej. Od początku pomysł nie wydawał mi się zbyt dobry, z tego powodu, że od gór bezsprzecznie wolę morze. Zamiast uprawiać intensywne przechadzki, wolę bardziej leniwe spędzanie wolnego czasu – wygrzewanie się na plaży i jedynie czasami kąpiel w morzu, tak naprawdę wyłącznie dla schłodzenia. Jednak po długotrwałych negocjacjach dałam się wyciągnąć, zastrzegłszy sobie, że nie będziemy wędrować wysoko w góry, a więcej czasu spędzimy na oglądanie okolicy na bardziej płaskim terenie. I tak też uczyniliśmy.
Zamieszkaliśmy w bardzo uroczym hoteliku w Kudowie Zdrój. Hotele w Kudowie prezentują się tak samo okazale jak choćby hotele Zakopane, np. Hotel Litwor lub Sabała. Okolica sama w sobie była bardzo piękna, lecz w końcu nadciągnął dzień, kiedy trzeba było wybrać się na prawdziwe wędrowanie. Nie oglądając żadnych przewodników, poszliśmy na wyprawę z ogromnym zapasem wody i czekolady, mając nadzieję, że tym razem zdobędziemy co najmniej Mont Everest.
Bardzo szybko nasze oczekiwania starły się z rzeczywistością, bo podjęliśmy decyzję, by powędrować zielonym szlakiem. Bardzo szybko napotkała nas pierwsza niespodzianka. Na naszej drodze, w Czermnej, spotkaliśmy na niespotykaną nigdzie indziej kaplicę, zwaną Kaplicą Czaszek. Atmosfera w środku była unikalna – ściany oraz sufit pokryte były prawdziwymi człowieczymi czaszkami oraz kośćmi. Na środku ołtarza mieścił się Jezus na krzyżu, co jeszcze bardziej nakłaniało do refleksji nad naszym żywotem. Przypadkiem udało nam się trafić na grupę, której przewodnik bardzo wiele opowiadał o przeszłości budowli. Od razu przyłączyliśmy się do tamtej gromady, aby lepiej poznać okoliczności powstania tak nietuzinkowego miejsca. Okazało się, że wszystkie 3 tysiące czaszek, którymi budowla jest wyłożona oraz dalsze 21 tysięcy, pochowane w grobowcu pod kapliczką, wyszukał i zakonserwował tamtejszy proboszcz. Bez wątpienia są to ofiary walk oraz epidemi chorób, które odbywały na tych obszarach w XVII i XVIII wieku. We wnętrzu świątyni, za szybami, wyeksponowane są „najbardziej interesujące okazy”, jak np. czaszki wojowników, którzy zginęli od kuli lub niedobrze zrośnięte kości ręki. Wszystko, licząc z dwiema statuetkami aniołów, stwarza wyjątkowy klimat i nawet tłumy odwiedzających urlopowiczów nie przeszkadzają w tym, by zobaczyć doniosłość, jaka tam panuje.
Szkoda, że Kaplicę Czaszek obejrzeliśmy w maju, a nie w sierpniu. Wtedy bowiem, raz w roku, organizowana jest tam msza za dusze wszystkich, którzy są w niej pochowani. To dopiero musi być wydarzenie!
I właśnie w tej chwili wyjazd uznałam za bez wątpienia udany, bez względu na to, co miało się jeszcze wydarzyć. To jedyne na naszym kontynencie takie miejsce wywołało we mnie emocje, jakich nie spodziewałabym się patrząc na najbardziej wyrafinowane i wzniosłe dzieło sztuki. Ale to bez wątpliwości z tego powodu, że śmierć ciągle jest u nas tematem tabu – nie dyskutuje się o niej i nie pokazuje, a tu ogrom ludzkich istnień wydaje się być przerażający.
Ale to nie był koniec niespodzianek tego dnia! Przechodząc dalej, mniej więcej dwie i pół godziny spaceru szlakiem zielonym od Kudowy Zdrój, leży jeszcze jeden bardzo interesujący obiekt, który każdy koniecznie powinien zwiedzić. Mianowicie w Parku Narodowym Gór Stołowych znajduje się naturalnie wyrzeźbiony w piaskowcach labirynt skalny – Błędne Skały. Olbrzymie wrażenie wywołuje zdanie sobie sprawy, że wszystkiego dokonała tylko niszczycielska siła przyrody. Spacer po labiryncie zajmuje niespełna pół godziny, ale jest niebanalny oraz wspomnienia pozostają na wiele dłużej. Czasami, aby dostać się bliżej wyjścia, trzeba przesmyknąć się przez kilkunastocentymetrową szczelinę lub wspiąć się po linie do otworu skalnego. I tak, robi to niektórym duże kłopoty, zwłaszcza ludziom, którzy zjedli duże śniadanie. Ale to chyba jest opowieść na zupełnie inny raz.
Kategoria: Serwisy tematyczne |