Logistyka a terminowość
październik 23rd, 2007 by pussellSwego czasu miałem niewielką firmę. Sama branża tejże firmy jest nieistotna, w każdym razie nie jest to przedmiotem tego tekstu, a więc nie zajmujmy się tym. Wiele firm prowadzących działalność polegającą na sprzedawaniu czy produkcji towarów w pewnym momencie musi zmierzyć się z poważnym problemem jakim jest logistyka.
Bardzo często wymagania, jakie stawia przed przedsiębiorcami|biznesmenami|właścicielami firm} temat zarządzania surowcami, półproduktami, transportem i magazynowaniem przekraczają ich umiejętności, a czasem również ich możliwości. Co robić, jakoś trzeba tym zarządzać. W dużych kompaniach problemem zajmują się całe działy ekspertów, ludzi, którzy spędzili całe lata na studiowaniu zagadnienia, są do tego przygotowani i w związku z tym pewnie sowicie opłacani. Cóż ma jednak czynić malutki właściciel firmy, a takim właśnie biznesmanem byłem ja, kilka lat temu.
Rozwiązania:
Właściwie ma on tylko dwa wyjścia. Pierwsze, to przekazanie takich spraw jak transport, magazynowanie, w ogóle cała logistyka, jakiejś firmie zewnętrznej. Tu nieduży biznes może natknąć się na przeszkodę nie do przejścia.
Szczególnie bolesne jest to w wypadku firm zaczynających dopiero żeglugę po wezbranych wodach biznesu. Otóż rozwiązania proponowane przez firmy specjalizujące się w dziedzinie logistyki są szykowane na miarę wielkoludów. Jak tylko pada słowo magazynowanie, rozmawia się o tysiącach metrów kwadratowych powierzchni magazynowej, gdy rozmowa jest o transporcie, zaraz ktoś wspomina o tysiącach ciężarówek, towarowych składach kolejowych, czy transporcie statkami. Owszem, olbrzymia fabryka aut czy samolotów może rozważać takie propozycje, ale przecież nie maluteńka firma, której miesięczny budżet to 5 - 7 tysięcy pln. A właśnie, olbrzymim rozwiązaniom wtórują i olbrzymie koszta. To prawda, można przyłączyć sie do jakiegoś dużego ładunku i przy okazji przewieźć swoje towary czy półprodukty, ale o ile firmę ściągającą zza wielkiej wody trzy statki wypełnione ładunkiem co miesiąc stać na to, a nawet specjalnie nie odczuwa tych kosztów, o tyle małego Jasia z małym interesikiem nie stać na opłacenie jednej palety w ładowni tegoż statku, a taką operację czuł będzie jeszcze długo.
Jest także inne rozwiązanie tego problemu, czyli heroiczna próba samodzielnego dźwignięcia tematu. Będzie to co prawda logistyka przez małe \\"l\\", bo wszelkie rozwiązania, znajomość przepisów itp, będą tylko i wyłącznie takie, jak w danym momencie potrzeba, ale przez jakiś czas można tak działać. Któregoś słonecznego jednak dnia do twoich drzwi zapukać może urzędnik i udowadniając, że przez ostatnie 5 - 10 lat nieprawidłowo interpretowałeś jakiś tam paragraf w jakiejś tam ustawie, wystawić może pokaźny rachunek. I to jest poważny kłopot, bo taka opłata przeważnie też jest szyta na miarę gigantów. Oni by tego nie odczuli, dla ciebie to koniec własnego biznesu.
Krótki przykład z własnego doświadczenia
Produkty, które wytwarzała moja firma trzeba było gdzieś sprzedawać. Musiałem więc dogadywać się jakoś z wszelkiego rodzaju sklepami, a ponieważ prowadziłem firmę iście mikroskopijną, to owe sklepy i sieci sklepów dyktowały warunki. I tak pewnego dnia okazało się, że moje produkty, by zostały rozprowadzone, muszą posiadać kody kreskowe. Instytucję kodu kreskowego oczywiście znam, ale nie miałem pomysłu jak tą sprawę rozwiązać. Zamiast zajmować się swoją działalnością, musiałem douczać się w temacie poważnej logistyki.
W końcu dowiedziałem się, że jest cały taki program i w ogóle można wejść w jego skład. Naturalnie za sporą opłatą, dla niektórych to niewiele, dla mnie dużo. Poza tym jako niemowlę w uniwersum kodów paskowych co chwilę napotykałem nowe kłopoty i pytania, każda konsultacja i każde szkolenie to był po prostu majątek. Na dodatek przez zarządzających całym programem zasypany zostałem stertami papierów do wypełnienia. Chwilami wręcz pytano o dane, których nie zawsze chciałem ujawniać, ale musiałem pod groźbą wywalenia z systemu. Tak oto zostałem wrobiony w rzeczy zupełnie mi niepotrzebne. W końcu doszło do tego, że zanim w pełni wprowadziłem ten cholerny program kodów kreskowych, moja firma upadła… właśnie pod naporem tego typu głupot.
Kategoria: Biznes |